Serdecznie zapraszamy na  FESTYN RODZINNY, który odbędzie się 23 maja 2015. Wspólna zabawa rozpocznie się o godzinie 10.00.

Zapewniamy wiele atrakcji:

-gry i zabawy dla dzieci i rodziców

-występy wokalne i taneczne

-wystawa i sprzedaż  prac wykonanych przez dzieci

-malowanie twarzy

-dmuchane zwierzątka

-poczęstunek dla każdego dziecka

-bufet

 

 

Z niecierpliwością przedszkolaki i uczniowie klasy III czekali na kolejne spotkanie. I doczekaliśmy się…. Dzięki muzyce można miło i wesoło spędzić czas i tym razem również tak było.

Na zajęciach tematem przewodnim była właśnie muzyka. Już tradycją stało się wspólne odśpiewanie i zatańczenie zabawy powitalnej „Podaj rękę”. Następnie klasa III zaprezentowała taniec, który bardzo spodobał się młodszym kolegom i koleżankom. W zabawie z chustami trzecioklasiści spisali się wzorowo, opiekując się przedszkolakami. Kolejne zabawy muzyczne: Gąsienica, Taniec z chustami sprawiły, że wszystkie dzieci aktywnie i twórczo spędziły czas.

Można zauważyć, że przedszkolaki czują się w naszej szkole swobodnie, bardzo chętnie przystępują do wszystkich aktywności a przyjaźnie już zawarte, mam nadzieję będą procentować we wrześniu, kiedy przyjdą do szkoły.

mgr Emilia Zuziak

Szanowni Państwo,

Co roku organizujemy w naszej szkole TYDZIEŃ DOBRYCH UCZYNKÓW

Przez ostatnie lata wspomagaliśmy Powiatowy Dom Dziecka w Żywcu.

W tym roku chcielibyśmy zwrócić się do Państwa o pomoc poprzez udziałw akcji zbierania książek, lektur dla uczniów klas I –III oraz IV – VI. Będziemy pomagać dzieciom ze szkoły polskiej w Perth w Australii.

Każdy uczeń posiada w domu książki-lektury, które mogą służyć innym dzieciom. Pomóżmy stworzyć w tej szkole prawdziwą polską bibliotekę, aby tamtejsze dzieci uczące się języka polskiego mogły sięgać po skarbiec polskiej literatury.

Tydzień dobrych uczynków organizujemy od wtorku 12 maja do 20 maja.

Poniżej zamieszczam Apel pani Anny Gajdzicy z Uniwersytetu Śląskiego, głównej koordynatorki akcji.

Dla kogo i dlaczego?
Tak jak napisałam powyżej – adresatami są Uczniowie, Rodzice i Nauczyciele polskiej szkoły w Perth. Jest to szkoła nietypowa – samotna polska szkoła w najbardziej samotnym mieście świata (piszę o tym w drugiej części – opisowej). Dzieci mają do dyspozycji książki, które mogłyby być w zasadzie obiektami muzealnymi – są to lektury z lat 50. a najnowsze z połowy lat 70. ubiegłego stulecia… nauczyciele to wolontariusze – osoby , które poświęcają wolny czas na pracę z dziećmi, ale nie mają w tym zakresie wsparcia, np. merytorycznego. To, że szkoła istnieje to zasługa Rodziców, którzy chcą by ich dzieci miały kontakt z językiem polskim. Uwierzcie – nie jest to łatwe, bo zajęcia są realizowane w soboty, gdy inne dzieci spędzają czas na rozrywkach, spotkaniach – a im przychodzi siedzieć w tym czasie w niezbyt przytulnych murach budynku, w którym realizowane są zajęcia…

Co zbieramy
• książki dla dzieci i młodzieży (ale na pewno interesujące lektury dla starszych też będą mile widziane),
•gry edukacyjne

 

I jeszcze jedno – gdybyście Państwo zechcieli cokolwiek napisać dzieciom na osobnej kartce włożonej do książki… Kilka słów zachęty do lektury, pozdrowień… Myślę, że każda z takich książek niosłaby dodatkową wartość i dawała świadomość, że jest to dar od Kogoś dla nich…

*******
Pozwólcie Państwo, że opiszę Wam nieco szerzej to co związane jest z moim kontaktem

z polską szkołą w Perth.

Od wielu lat zajmujemy się w naszym Zakładzie kwestiami związanymi z sytuacją Polaków mieszkających poza granicami naszego kraju. W sposób szczególny interesuje nas sytuacja szkół z polskim językiem nauczania. Stąd wielokrotnie, w ramach realizowanych badań, odwiedzałyśmy takie placówki w różnych miejscach Europy. Do Australii zawędrowałyśmy z moją Przyjaciółką Ewą w ramach realizowanego innego projektu. Nie mogłyśmy jednak nie spróbować zobaczyć jaka jest sytuacja polskiej szkoły, o której znalazła Ewa informacje w sieci. Na maila odpowiedziała Pani Dyrektor, wyraziła bez problemu zgodę na nasz przyjazd, przeprowadzenie badań itd. Jadąc do Polskiej Szkoły Sobotniej im. Adama Mickiewicza nie sądziłyśmy, że przeżyjemy tego rodzaju zaskoczenia i że ten poboczny nie jako (w związku z zasadniczym realizowanym projektem) temat stanie się dla nas tak ważny.

 

Miejsce

Pierwszym zaskoczeniem był budynek szkoły – tuż przy pięknej parafii i kościele polskim stoi Dom Polski rodem z XIX wieku – sam jego widok zwłaszcza w porównaniu z sąsiedztwem (np. z budynkiem naprzeciwko, w którym mają swoją siedzibę stowarzyszenia rosyjskie i czeskie) jest z lekka szokujący. To tu, w każdą sobotę, przyjeżdżają dzieci, których Rodzice chcą by uczyły się języka polskiego. Jak na ponad 15 tysięczną społeczność Polaków nie jest ich wiele. Powód – wielu Polaków uważa, że jest to dodatkowe obciążenie dzieci, a nauka polskiego w niczym w życiu im się nie przyda. Ci, którzy sądzą inaczej przywożą swoje dzieci czasem z bardzo odległych części miasta i spoza niego.
Nie należy oceniać książki po okładce – sądziłam zatem, że o ile zewnętrzna forma szkoły jest niezbyt przyjemna zaskoczy mnie miło to co w środku – niestety… Zarówno wystrój budynku, jak i pomieszczenia odzwierciedlały to co na zewnątrz. Wyblakłe plakaty z lat 60. i 70., pożółkłe zdjęcia, gabloty, meble – wszystko jak w muzeum. Szkoła jest tu organizowana gościnnie – nie ma swojej siedziby, korzysta z udostępnionych sal, które na pewno nie są dostosowane do pełnienia swojej edukacyjnej funkcji. W jednej przestrzeni dużej sali uczą się jednocześnie 3-4 klasy – oddzielone prowizorycznie postawionymi kotarami. Komfort pracy zerowy – bynajmniej nie ze względu na to, że ktoś inny słucha tego co się dzieje za kotarą, ale ze względu na hałas, nieustanny szum – w jednej klasie coś śpiewają, w drugiej recytują, w kolejnej czytają, a jeszcze w innej mają zadania wymagające skupienia – wszystko odbywa się tak naprawdę w jednej przestrzeni. Do tego rodzice, którzy w pomieszczeniu połączonym z salą przygotowują dla dzieci drugie śniadanie i biegające wszędzie młodsze dzieci (nie było grupy przedszkolnej, a rodzice przywożąc dzieci do szkoły muszą zabrać również ze sobą młodsze dzieci, które biegają od jednej „sali” do drugiej…). Uczenie w klasie łączonej to bułka z masłem – bycie nauczycielem w tej szkole – to autentycznie jazda bez trzymanki! A więc…

 

Nauczyciele

Tak jak napisałam wcześniej – nauczyciele to wolontariusze. Niezwykłe Osoby, które postanowiły poświęcić swój wolny czas uczeniu dzieci języka, kultury i wiedzy o Polsce. Pracują za darmo, własnym sumptem przygotowując i organizując pomoce. Trudno sobie wyobrazić ich sytuację, trudno opisać to jak pracują – a jednocześnie to faktycznie Osoby pełne zapału i chęci do pracy. Pisałam o tym, że Perth to samotne miasto. Polska Szkoła to oaza osamotnionej polskości – funkcjonuje od 1952 roku, a dopiero w ubiegłym roku nowa Pani Dyrektor dowiedziała się, że mogą starać się o wsparcie i otrzymywać np. darmowe podręczniki. nauczyciele nie maja wsparcia metodycznego (bardzo im tego brakuje, bo często mają problem z tym jak uczyć dzieci języka polskiego skoro jest to ich drugi język), nie są to specjaliści filolodzy, do tego nie wiedzą, gdzie szukać wsparcia (to często Osoby starsze, które nie potrafią wyszukiwać określonych informacji, ale jak sami mówili – chętnie się dowiedzą, doczytają tylko muszą wiedzieć gdzie tych informacji szukać – stąd moja prośba o linki do stron wartych polecenia). To szkoła do której po raz pierwszy (mimo jej ponad 60 lat) w dniu, w którym my do niej przyjechałyśmy przyjechał również ambasador… W tej części Australii nie ma żadnej polskiej placówki dyplomatycznej… Nauczyciele są zmuszeni wykorzystywać takie materiały, jakie są w ich posiadaniu –zaobserwowany przykład: lekcja przygotowana przez Pana Tomka (student z UMCS, który na rok przyjechał do Perth, w którym pracuje i postanowił również pomóc w polskiej szkole). Temat: Flora i fauna Polski – pan Tomek ciekawie opowiadał, dyskutował z dziećmi, jednym z omawianych zwierząt był żubr, który wzbudził u dzieci sporo emocji, by go pokazać przyniósł z biblioteki jedyny album z 1956 roku (sprawdziłam, bo jakość fotografii była dla mnie szokująca). Generalnie polska i polskość mam wrażenie tak właśnie się dzieciom kojarzy… mało atrakcyjnie mimo wysiłków Rodziców, a więc…

 

Rodzice

To chyba najwspanialsze moje australijskie doświadczenie – spotkanie tak fantastycznych Ludzi. Rodziców, którzy całym sercem się angażują w życie szkoły, którzy tak żarliwie potrafią opowiadać o tym jak pracują ze swoimi dziećmi by te czuły się Polakami. I tu od razu złamany stereotyp – zazwyczaj twierdzi się, że to matki tak mocno się angażują, tymczasem tam Ci najbardziej zaangażowani, tworzący Radą Rodziców, to ojcowie. Ich żony dbają by dzieci mówiły w ich języku, a oni dokładają wszelkich starań by również posługiwały się językiem polskim i posiadały jak najlepsza wiedzę o tym co się z Polska kojarzy, wiąże. To było niezwykłe jak opowiadali o tym jak codziennie od chwili urodzenia dzieciom czytają polskie bajki, puszczają polskie utwory muzyczne, jak sami poszuka informacji o tym, że warto by dziecko było bilingwalne. Z drugiej strony opowiadali o tym co im doskwiera – brak właśnie wsparcia, szukania po omacku, tego, że chcą by szkoła kojarzyła się dzieciom jak najlepiej by chciały tu przychodzić, ale że to trudne, bo warunki… Niezwykli Ludzie, a ich dzieci…

 

Dzieci

Wszyscy przyjęli nas w szkole bardzo serdecznie – również uczniowie, którzy wypytywali nas o wiele spraw, interesowali się tym co robimy w Australii, jak nam się tu podoba, ale również pytali o Polskę. Młodsi o kwestie typu – w co się bawią dzieci i jaka jest polska szkoła, starsze również o możliwości studiowania w Polsce, relacje z nauczycielami, perspektywy Polaków. W szkole są uczniowie, którzy wyjeżdżają od czasu do czasu do Polski, ale są również tacy, którzy nie mają już w Polsce nikogo bliskiego by tam jechać (3 pokolenie imigrantów). I tu kolejny obrazek – jednej z wzorowych uczennic, pięknie mówiącej po polsku Justynki (nie pamiętam czy miała 12 czy 14 lat). Justynka należy właśnie do tych osób, których przodkowie dotarli do Perth po II wojnie światowej ( z Armii Andersa). bardzo lubi czytać i każda wolna chwilę gdy tylko zrobiła zadanie polecone przez Pana Tomka poświęcała na czytana ukradkiem książkę. Wywiązała się rozmowa w związku z tym – bo powinna poświęcić ten czas na szlifowanie polskiego a tu angielska książka adresowana do nastolatek. Justynka mnie spytała – czy w Polsce też są takie książki? No właśnie – gdyby bibliotek zawierała różne pozycje, atrakcyjne dla dzieci i młodzieży to jestem pewna, że sięgali by oni chętniej po takie lektury i kształcicieli nie tylko umiejętność czytania, ale bogacili zasób słownictwa i patrzyli na Polskę nie tylko jak na obiekt muzealny.

I jeszcze jedno – poniżej zamieszczam fragment listu od Pana Przemka – jednego z Rodziców

„(…) Widziały Panie różne szkoły polonijne więc mają Panie porównanie jak nasza szkoła wypada na tle innych. Myślę, ze dotacje i różnego rodzaju pomoc jest bardziej dostępna dla szkol polonijnych na Białorusi, Ukrainie, czy innych biedniejszych krajach. Natomiast pomoc dla szkoły w Australii? To bogaty kraj, na pewno sobie poradzą – myślę, ze tez w jakiś sposób jesteśmy tak postrzegani. Na pewno musimy starać sie o fundusze i pomoc zarówno od polityków australijskich, jak też od konsulatu i ambasady polskiej.

Nasi nauczyciele pracują prawie za darmo – jest to praca prawie wolontaryjna. W klasach są dzieci, które mówią po polsku całkiem dobrze i dzieci, które nie mowa po polsku prawie w ogóle. Dużo zależy od rodziców. Jeśli rodzic mówi do dzieci w domu po polsku i czyta bajki, puszcza filmy polskie to wtedy widać rezultaty. Jeśli rodzic mówi do dziecka na co dzień po angielsku i przysyła dziecko do polskiej szkoły na 3.5 godziny w sobotę to nauczyciel tez za dużo nie zdziała. Według mnie dla dzieci, które nie mówią po polsku w ogóle powinien być zorganizowany kurs języka polskiego i dopiero po osiągnięciu pewnego etapu mogłyby one zostać przydzielone do odpowiednich klas.

Jako rodzice, tez powinniśmy pokazać dzieciom, ze język polski jest przydatny. Powinniśmy spotykać sie z innymi polskimi rodzicami i ich dziećmi by nasze dzieci mogły tez rozmawiać miedzy sobą po polsku – nauka przez zabawę.”

Mądrę słowa mądrego Ojca i fantastycznego Człowieka, który za wszelką cenę chce by Jego dzieci – wychowywane w polsko-japońskiej rodzinie (o ile się nie mylę), mieszkające w Australii posługiwały się piękną polszczyzną i posiadały aktualną wiedzę o Polsce.
Bardzo proszę Was o wsparcie. Chcemy wysłać do Australii jak najwięcej książek, materiałów metodycznych i gier edukacyjnych. Pomóc nauczycielom by wszyscy Ci fantastyczni Ludzie – Nauczyciele, Rodzice, a przede wszystkim Dzieci poczuły, że nie są osamotnieni w swojej polskości, a mimo ogromnej odległości dzielącej ich od Ojczyzny mogą liczyć na wsparcie w ich dążeniach, a ich samotność to tylko kwestia położenia geograficznego…

 

Za nami kolejne spotkanie z przedszkolakami w ramach innowacji pedagogicznej „Dzisiaj przedszkolak – jutro uczeń”. Dziś nasze spotkanie odbyło się na sali gimnastycznej. Uczniowie klasy III razem z przedszkolakami miło spędzili czas na zabawach sportowych. Najpierw obowiązkowo odbyła się rozgrzewka z szarfami, dużo radości dzieciom sprawiła zabawa „Wiewiórki”. Klasa III bardzo chętnie nauczyła młodsze dzieci zabawy „Pirat”, którą uwielbiają od klasy I. Na koniec zabawa „Popatrz, pokaż” wymagała, koncentracji i skupienia uwagi, ale dzięki niej na każdej buzi pojawił się uśmiech.

Przedszkolaki czują się w szkole bardzo pewnie, klasa III świetnie spełnia się w roli opiekunów i przewodników po szkole. Oby tak dalej… zapraszamy przedszkolaki w maju.

mgr Emilia Zuziak

 

Klasa III przygotowała apel poświęcony Świętu Konstytucji 3 Maja. Uczniowie przypomnieli okoliczności uchwalenia konstytucji, przypomnieli nazwiska autorów konstytucji, jej zawartość i tematykę,  podkreślili jej nowatorstwo  oraz fakt, że był to pierwszy taki dokument uchwalony w Europie a drugi na świecie.  Wiersze i piosenki oraz uroczyście zaśpiewany przez wszystkich hymn wprowadziły nas w uroczysty nastrój oraz sprawiły, że wszyscy poczuliśmy się dumni z tego, że jesteśmy Polakami. Apel przygotowała pani mgr Emilia Zuziak.

W dniu 22.04.2015r. odbyły się Warsztaty Językowe dla rodziców uczniów naszej szkoły:

– klasy 5

– klas 1-3

– klas 4

Warsztaty prowadziła mgr Irena Mikusek. Na  przykładach wybranego słownictwa rodzice ćwiczyli wymowę najtrudniejszego angielskiego dźwięku /ϴ/, dowiedzieli się, jak wygląda lekcja języka angielskiego oraz jak powinna wyglądać praca ucznia  w domu.

Co jest najważniejsze?

Aby odnieść sukces najważniejsza jest:

– WSPÓŁPRACA : nauczyciel – uczeń – rodzic – nauczyciel

– PŁYNNE CZYTANIE W JĘZYKU POLSKIM

– SYSTEMATYCZNA NAUKA (codziennie uczymy się słówek, codziennie słuchamy wybranego nagrania, powtarzamy wiadomości zgromadzone w „teczce”)

– UMIEJĘTNOŚĆ ROZUMIENIA ZE SŁUCHU

 

Prowadząca dziękuje wszystkim rodzicom, którzy znaleźli czas, aby wziąć udział w warsztatach.

 

 

Z okazji Dnia Ziemi uczniowie mogli wziąć udział w konkursie na eko-strój. Eko-strój mógł być wykonany z materiałów pochodzących z recyklingu. Największą furorę wzbudził strój rycerza, który przygotował Miłosz Piotrowski z klasy IV b, inne stroje również zachwycały pomysłowością i precyzją w wykonaniu. Wszystkim uczniom, którzy wzięli udział w konkursie, gratulujemy zapału i pomysłowości.

Z okazji Światowego Dnia Ziemi w szkole zorganizowano konkurs na ekologiczną zabawkę. Uczniowie, którzy wzięli udział w konkursie , wykazali się wielką inwencją, pomysłowością i oryginalnością.  Miejsce, w którym wystawiane były ich prace, na każdej przerwie przyciągały tłumy uczniów i każdy choć przez chwilę chciał pomawiać się tymi niezwykłymi, choć wykonanymi z najzwyklejszych materiałów (papier, nakrętki, pojemniki ,  plastikowe butelki itp.) eko-zabawkami.

24 kwietnia obchodziliśmy w szkole Światowy Dzień Ziemi. Z tej okazji klasa Ia i II przygotowała przedstawienie pt. „Na ratunek Ziemi”. W przedstawieniu uczniowie starali się

w sposób zabawny i ciekawy przedstawić, jakim poważnym problemem jest zanieczyszczenie Ziemi, jak każdy z uczniów może zacząć dbać o czystość środowiska wokół siebie.

Następnym punktem programu był pokaz mody ekologicznej przygotowany przez klasy IV-VI. Wielkimi owacjami został przyjęty strój Miłosza Piotrowskiego z klasy IV b.

Uroczystość zakończyła się wręczeniem nagród dla uczniów, którzy brali udział w konkursie plastyczno-technicznym „Moja Eko-zabawka”.

W dniach 13.04 -14.04 2015 r.  w żywieckim MCK-u odbył się Festiwal Artystyczny pt: Moja Pasja”, zorganizowany pod patronatem burmistrza miasta Antoniego Szlagora i starosty Antoniego Kalaty. W konkursie muzyczno-tanecznym zaprezentowali się uczniowie ze Szkoły Podstawowej im. K. Makuszyńskiego z Leśnej. Zespół muzyczny, w którego skład wchodzili: Maja Caputa,

Kinga Prochot, Gabriela Pastor z  kl. 5 oraz Sebastian Krasny z  kl.4 b  wykonali dwa utwory: „Alleluja’’, ,,Lala-love”, którymi wywalczyli III miejsce. Natomiast zespół taneczny „Dziewczyny spod szóstki” reprezentowały uczennice z kl. IV b: Wiktoria  Białek, Joanna Ciućka, Joanna Kliś, Natalia Kliś, Julia Łagodzka, Mariola Mrowiec, Magdalena Prochot, Patrycja Raczek, Wiktoria Wandzel, Dominika Wróbel, Aleksandra Zuziak ,Kinga Zielińska ,wykonały dwa układy taneczne z mażoretkami. Pomimo, iż ich debiut nie przyniósł im sukcesu, to wcale nie straciły ducha walki. Poprzez ten konkurs uczniowie naszej szkoły, mieli możliwość nawiązania nowych kontaktów, wymiany pomysłów, doświadczeń oraz integracji środowiska artystycznego. Już nie mogą doczekać się kolejnej edycji konkursu. Do konkursu zespół muzyczny przygotował pan Zbigniew Mastela, a zespół  taneczny pani Beata Myśliwiec.

mgr Beata Myśliwiec